Shopping

Circular Fashion

By on 07/09/2020

[English version below]

Są ubrania, które mam 20 lat i ciągle noszę – pieczołowicie przechowywane, zadbane prawie jak członek rodziny, obdarzane podziwem przy każdym występie na żywo.

Mam jednak na sumieniu także takie zakupy, które nie przetrwały próby czasu. Zastanawiające, że zawsze, kiedy czuję ukłucie niepewności w czasie decyzji o wydaniu pieniędzy, wraca to jako rozczarowanie podczas użytkowania.

Ale niestety – chociaż nie kupuję kompulsywnie, ba! każdy kupowany przedmiot jest obiektem wnikliwej analizy i namysłu, czy “naprawdę tego potrzebuję?”, to mam w szafie sporo ubrań i dodatków których nie noszę lub/i nie znoszę.

Czasami oczywiście są to rzeczy, które w ciągu ostatnich lat stały się na mnie za duże (albo za ciasne). Ale są i te “zakupowe szaleństwa”, których konsekwencją są wyrzuty sumienia, i dodatkowa praca związana z sensownym pozbywaniem się ich.

Let it go!

No właśnie – co robić z ubraniami, na które poszły (czasem niemałe) pieniądze, a które niepotrzebnie zajmują tyko miejsce w szafie?

Oddać?

Mam mieszane uczucia… Raz, że kiedy coś jest drogie, to po prostu szlag człowieka trafia, że właśnie traci konkretną inwestycję bezpowrotnie. Dwa – ponieważ obdarowana osoba często nie ma świadomości co dostaje. A my jednak wkładamy w kupowany przedmiot trochę swoich emocji…

flat lay of light pink top and dark green skirt
Spódnica Issa London – aktualnie szuka nowej właścicielki.

Ból po stracie osłodzi oczywiście rozsądne “odszkodowanie” czyli sprzedaż ubrania i podarowanie mu nowego życia lub “nowej rodziny”.

Przetestowałam kilka sposobów odsprzedaży, więc pokuszę się o małą anliazę, żebyś mogła sama zdecydować, jaki model najbardziej Ci odpowiada.

Re-sell

Zasadniczo są dwa główne sposoby puszczania niechcianej mody w obieg: sprzedaż bezpośrednia lub odroczona.

Komis

Wiadomo jak to działa. Oddajemy przedmiot do specjalnego sklepu, uzgadniamy cenę, marżę, zasady obniżek, sposób przekazania pieniędzy w sytuacji gdy rzecz znajdzie nabywcę i… czekamy.

Ja korzystałam do tej pory z trzech takich miejsc.

We Wrocławiu moje skarby można kupić w Egoist-a-Porter przy ul. Świętego Antoniego 26. Prowadzi go niesamowicie energetyczna stylistka Małgosia Cetera, która ma oko do wyszukiwania perełek i takiego ich zestawiania, że jej talenty doceniają regularnie Krystyna Janda, Magda Cielecka i Maja Ostaszewska (ich autografy jako dowód widnieją na jednej ze ścian butiku).

W Warszawie trafiłam na butik Chosen by – najpierw przy ul. Mokotowskiej, a teraz w Elektrowni Powiśle. Chosen to koncept z wyższej półki – sieciówkowych rzeczy tam nie znajdziesz. Za to pojawiają się birkiny, a chanele są na porządku dziennym. Sporo mody luksusowej i trochę średniej półki, ale za to świetnej jakości i nieskazitelnym stanie. Chosen by działa też jako butik online oraz internetowa platforma do sprzedaży i kupowania ubrań i dodatków vintage.

Trzecie miejsce, które ciągle testuję to Bazar Miejski. Przyciągnęła mnie ich lokalizacja wrocławska przy ul. Henryka Brodatego 11, ale podobne punkty znajdziesz też w Warszawie. Koncept polega w tym wypadku na wynajmie regału, za który ponosi się opłatę niezależnie od efektu sprzedaży, plus prowizji za rzeczy, które znajdą nabywców. Wszystko jest tu samoobsługowe – od wpisywania towarów na platformie online, poprzez metkowanie i przypinanie zabezpieczeń, aż po układanie ich na półkach i wieszanie na wieszakach. Taka zabawa w sklep.

sitting woman in bordeaux sweater and leather pants

Plusy: nie trzeba przygotowywać ani pilnować sprzedaży. Zajmuje się tym komis. Jedyne co musimy zrobić to przywieźć rzeczy na miejsce, ustalić cenę i marżę oraz sposób rozliczenia. Nie trzeba fotografować ani mierzuć ubrań, bo sprzedaż odbywa się offline i klient może dotknąć i przymierzyć przedmiot przed podjęciem decyzji. Brak zwrotów też ogranicza problemy.

Minusy: koszty. Komis zazwyczaj bierze od 30 do 50% wartości przedmiotu (w przypadku droższych okazów można to negocjować), często zatrzega sobie też prawo do przecenienia rzeczy po określonym czasie. Dodatkowo jest ryzyko, że nasze ubranie ulegnie zniszczeniu lub dostanie dodatkowe ślady zużycia, gdy będzie go przez dłuższy czas dotykać wiele dłoni.

woman in green lace dress standin on a floral pink wall
Koronkowa sukienka Alo Ro do kupienia w Miejskim Bazarze we Wrocławiu

Sprzedaż

Transakcje typowo sprzedażowe można prowadzić na wiele różnych sposobów. Ja pierwsze kroki z odsprzedawaniem zawartości swoich szaf (i strychu!) stawiałam na platformach aukcyjnych. W USA był to eBay, w Polsce oczywiście Allegro.

Aukcje internetowe

Pewnie wszyscy wiedzą, na czym to polega: przygotowujemy opis przedmiotu, mierzymy go wzdłuż i wszerz, zrobimy zdjęcia (dużo zdjęć!), ustalamy formę sprzedaży (kup teraz/aukcja) i cenę, decydujemy na cenę minimalną (lub nie) i czekamy na “bidy”. Promowanie przedmiotu tak, żeby znajdował się wysoko na liście wyszukiwań jest płatne, ale nie obowiązkowe, zatem można całą kwotę zachować jako zysk.

Plusy: niska cena wystawienia, dotarcie do dużej grupy potencjalnych klientów. Przedmiot jes bezpieczny u nas dopóki nie znajdzie się ktoś, kto za niego zapłaci, więc jego stan nie ulega pogorszeniu.

Minusy: pracochłonne przygotowanie sprzedaży, czasochłonna obsługa (odpowiedzi na pytania kupujących), samodzielne pakowanie i wysyłka, duża konkurencja na platformach. Dla mnie minusem było też to, że moje markowe rzeczy czasami były kwestionowane przez kupujących, ponieważ zarówno na Allegro jak i innych platformach tego typu, aż roi się od podróbek. A ciężko udowodnić autentyczność zdalnie (podróbki też mają certyfikaty, heloł!).

woman in leopard print sweater and black leather pants standing between palms
Skórzane spodnie kultowej brytyjskiej marki Mulberry w okazyjnej cenie na Vinted

Aplikacje mobilne

Próbowałam dwóch: Vinted i Less App. Żeby cokolwiek tam sprzedać musimy przejść podobną drogę jak w przypadku wystawiania przedmiotu na aukcji, z tą różnicą, że aplikacja prowadzi nas przez kolejne pola formularza, co jest jakimś ułatwieniem. Nie trzeba zastanawiać się, jaka informacj będzie ważna, a jaka nie. O ile nie wymaga się w nich wpisywania dokładnych wymiarów, o tyle bywa to i tak oczekiwane ze strony kupujących.

Lass App ma jedną zasadniczą wadę – można wystawić na niej przedmioty tylko na tydzień, potem sprzedaż wygasa i wszystko wprowadzamy od nowa. W moim przypadku nie było tam ani jednego sukcesu więc szybko sobie odpuściłam.

Na Vinted było ciut lepiej – kilka ubrań udało mi się sprzedać, jednak nie jest to kanał dla drogich, markowych rzeczy. Na liście przedmiotów króluje oferta z sieciówek i AliExpress, więc spodnie Fendi o wartości 700 euro, a wystawione za 400 zł niestety raczej nie znajdą kupca.

Plusy: schemat wprowadzania informacji o produktach jest łatwy. Duża baza potencjalnych kupujących świadomie rzeczy z drugiej ręki.

Minusy: pracochłonne przygotowanie sprzedaży, czasochłonna obsługa (odpowiedzi na pytania kupujących), samodzielne pakowanie i wysyłka, duża konkurencja na platformach.

Grupy na mediach społecznościowych

Tu oczywiście mowa o Facebooku. Zaproszona przez koleżankę dołączyłąm do kilku – model takiej sprzedaży jest bardzo atrakcyjny, bo grupa to społeczność osób, którym idei re-sellu tłumaczyć nie trzeba. Początkowo członkinie wręcz polowały na “dropy” – administratorki publikowały posty z ogłoszeniami o określonych porach dnia (a czasem nocy), więc przedmioty szły jak świeże bułeczki. A potem zaczęło się “korygowanie” i próby znalezienia modelu monetyzacji, nie do końca zgodnych z zasadami FB. Panie adminki zaczęły sprzedawać gadżety i za to premiować jedne sprzedające, a jednocześnie dyskryminować inne. Zdarzyło mi się wiele razy, że moje rzeczy (Mulberry, Mary Katrantzou, Vera Wang – to tylko z czubka głowy) były odrzucane jako “niepasujące do charakteru grupy” która jednakowoż pozycjonowała się jako “luksusowa”. “Społeczność” zaczęła być dzielona na swoich i “swojszych”, pojawiły się rzucane w eter skargi, jakież to panie adminki są przeciążone pracą i jak grupa jest niewdzięczna, że nie chce kupować dostępu do webinarów po 100 złotych od łebka. Pojawiły się groźby rozwiązaniem grupy, tak jakby społeczność kilkunastu tysięcy osób zainteresowanych modą z drugiej ręki kobiet była własnością jednej osoby! Z tej grupy się wypisałam, ale na szczęscie powstały jej rozsądniejsze wersje, kładące też nacisk na ekologię, edukujące jak ograniczać produkcję śmieci choćby przez sprytne wykorzystywanie posiadanych materiałów do pakowania przesyłek. A sprzedaż – trzeba przyznać – idzie tu całkiem nieźle.

Plusy: grupa osób którym nie trzeba tumaczyć, że rzecz z drugiej ręki ma całkiem sporą wartość, osoby znające się na modzie i markach, brak kosztów sprzedaży, brak zwrotów i reklamacji (ewentualne ryzyko wykluczenia z grupy za nieuczciwe praktyki).

Minusy: pracochłonne przygotowanie sprzedaży, czasochłonna obsługa (odpowiedzi na pytania kupujących), samodzielne pakowanie i wysyłka. Niestabilność kanału, który zależy od zasad wprowadzanych i zmienianych przez administratorów.

woman standing on a bridge wearing white blouse and beige mini skirt
Spódniczka mini francuskiej marki Maje czeka na nową właścicielkę

Rozwój rynku second-hand

Oczywiście i aplikacji służących obiegowi mody jest dużo więcej. Te, które tu wymieniłam poznałam i sama przetestowałam. Jeśli są inne sposoby odzyskiwania choćby części wartości posiadanych rzeczy i dawania im nowego życia, to koniecznie się nimi podziel! Stwórzmy poradnik świadomego kupowania mody!

Świadome kupowanie i sprzedawanie

Jeśli podobają Ci się któreś z rzeczy prezentowanych na zdjęciach w tym poście to odezwij się do mnie mailowo: [email protected]

Zapraszam na moje konto na Vinted, gdzie wystawiam swoje skarby – niektóre z nich widziałaś już na moim blogu i Instagramie.

woman in black leather pants and black and white shirt reading a newspaper

Circular Fashion

I own clothes that are 20 years old and I still wear them – I treat it with care almost like a family member.

However, sometimes I fail and purchase things that do not pass the test of time. Interestingly, when I feel a twinge of insecurity when deciding to spend money, it comes back as a disappointment during use.

But unfortunately – although I do not buy compulsively, I have a lot of clothes and accessories in my wardrobe that I don’t wear anymore.

In some cases it’s because I lost weight and they don’t fit anymore. But there are also those “shopping sins”, that result in remorse, and additional work related to the sensible disposal of them.

Let it go!


What to do with clothes we have paid (sometimes considerable) amount of money, and which only occupy the storage?

Give away?


I have mixed feelings … First of all because when something is expensive, it just pisses me off to loose on that investment. Second – because the recipient is often unaware of what they are getting.

The pain of loss would be, of course, be sweetened by a reasonable “compensation” of selling clothes and giving them a new life or a “new family”.

I have tested several ways of reselling, so I’m tempted to do a little review so that you can decide for yourself which model suits you best.

Re-sell


There are basically two main ways of circulating unwanted fashions: direct selling or deferred selling.

Consignment store


You know how it works: bring the item to a special store, set up the price, commission, discount rules, and the method of transferring money when the item finds a buyer and … we wait.

So far, I have tried three places:

In Wrocław, you can buy my treasures at Egoist-a-Porter at Święty Antoni 26 street. It is run by an incredibly energetic stylist, Małgosia Cetera, who has an eye for real gems.

In Warsaw I found a Chosen by boutique – first at ul. Mokotowska, and now at Elektrownia Powiśle. Chosen is a high-end concept – you won’t find high street stuff there. But birkins happen there, and chanels are the daily basis. A lot of luxury fashion and a bit of a mid-range, but great quality and immaculate condition. Chosen by also operates as an online boutique and online platform to sell and buy vintage clothing and accessories.

The third place that I keep testing is the Miejski Bazaar. I was attracted by their location in Wrocław at ul. Henryka Brodatego 11, but you can also find similar points in Warsaw. The concept in this case is to rent a shelf for which a fee is payable regardless of the effect of the sale, plus commission for items that will find buyers. Everything is self-service here – from entering goods on the online platform, through labeling and pinning security devices, to placing them on shelves and hanging on hangers.

Pros: No need to prepare or watch over the sale. All we have to do is bring items to the point of sale, set the price and agree on comission. There’s no need to photograph or measure clothes, because sales are offline and the customer can touch and try on the item before making a decision. No refunds also reduce problems.

Cons: Costs. The commission is usually between 30 and 50% of the value (in case of more expensive items it can be negotiated), and often reserves the right to discount the item after a certain period of time. In addition, there is a risk that our clothes will be damaged or get additional signs of wear when many hands will touch it for a long time.

Sale


Typically sales transactions can be conducted in many different ways. I started on auction platforms. In the USA it was eBay, in Poland – Allegro.

Internet auctions


Probably everyone knows what it is: we have to prepare a description of the item, measure it, take photos (lots of photos!), set the form of sale (buy now / auction) and the price, decide on the minimum price (or not) and wait for bids. Promoting an item high in the search list is paid but not compulsory, so you can keep the entire amount as profit.

Pros: low listing cost, reaching a large group of potential customers. The item is safe with us until it’s paid.

Cons: arduous preparation, time-consuming supervision (answering buyers’ questions), packaging and shipping, strong competition on platforms. For me, the downside was that my branded items were sometimes questioned by buyers, because Allegro and similar platforms are full of fakes. And it’s hard to prove authenticity remotely (counterfeit products also have certificates!).

Mobile applications


I’ve tried two: Vinted and Less App. To sell anything there, we have to follow a similar path as in the case of listing the item for auction, with the difference that the application guides us through the fields of the form. There’s no need to figure out what information is necessary. While they don’t require entering the exact dimensions, it’s sometimes expected from buyers.

The Lass App has one major drawback – you can list items on it only for a week, then the sale expires. In my case, there was not a single success, so I quickly passed on it.

It was a bit better on Vinted – I managed to sell a few clothes, but it’s not a channel for expensive designers fashion. There are mainly high street goods sold, so Fendi pants worth EUR 700, and listed for PLN 400 are unlikely to find a buyer.

Pros: The scheme for entering product information is easy. Large database of potential buyers of second-hand goods.

Cons: arduous preparation, time-consuming supervision (answering buyers’ questions), packaging and shipping, strong competition on platforms.

Social media groups

Invited by a friend I joined a few Facebook grupups- the model of such sales is very attractive, because it’s a community of people who appreciate designers fashion for discounted proces, even second-hand. UInfortunatelly it happened to me many times that my items (Mulberry, Mary Katrantzou, Vera Wang – to name a few) were rejected as “not matching” the group which nevertheless positioned itself as “luxurious”. I opted out of this group, but fortunately, more sensible versions were created. And sales – I must admit – are going pretty well here.

Pros: a group of people who understand the second-hand market and know designers and brands. No selling costs, no returns and complaints (possible risk of being excluded from the group for unfair practices).

Cons: arduous preparation, time-consuming supervision (answering buyers’ questions), packaging and shipping. Channel isn’t stable – it depends on rules set and changed by administrators.

Growth of the second-hand market


Of course, there are many more applications for fashion resell. I have tried all mentioned above. If there are other ways to recover at least some of the value of your possessions and give them new life, make sure to share them! Let’s create a guide to conscious fashion buying!

Please visit my Vinted profile, where I list my treasures – you’ve already seen some of them on my blog and Instagram.

Comments

comments

TAGS
RELATED POSTS
Bo

I'm Bogusia - founder of ShopTrotter and Age_Concept Blog I kind of like fashion - meaning: I like to look good, but spending too much time shopping is something that makes me feel overwhelmed. Besides of that - I have a walk-in closet full of wonderful stuff that I use once in 1-2 years... I know, it's outreagous! So I decided to start the Instagram account and try to reuse pieces I own for a long time, without compromising on fashion and style. My new motto is to re-create and re-cycle, instead of buying new stuff over and over. Now I shop consciously - buying only the items that complement my other clothes.

Search in Blog
I’m the ShopTrotter!
Search in Blog